Orion na szeroko czyli przygody ze starym obiektywem made in CCCP który o mały włos wszystko zepsuł

Helios Zenitowicz Sowieckow – ten obiektyw znany prawie każdemu posiadaczowi Zenita nie nadaje się do astrofotografii!!!! To mój ostateczny werdykt i nic go już nie zmieni. A niech on sobie robi foty kobiet-mimoz o lekko rozdziawionych ustach z pięknie rozmytym tłem i tyle – Od gwiazd WARA!

Ostatnie dwie noce to przygoda z moim ukochanym Orionem na szeroko – tak około 58mm ogniskowej. Wybór padł na starocia Heliosa bo przecież taki on wspaniały (patrz wyżej do czego) i oczywiście na nową (oooops, już starą ale o tym niebawem 😀 ) kamerę QHY163C. Złożyłem wszystko do kupy i dawaj za miasto! Noc pierwsza poszła na pasmo H-alpha – co zacz? Ano taki cudaczny filtr który do kamery przepuszcza tylko światło zjonizowanego wodoru (dlatego H – hydrogen) Foty są czarno-białe lub czerwone ale dają wspaniałe obrazy szczegółów mgławic i co też piękne, nie wymagają tak czarnego nieba jak zdjęcia kolorowe.

I teraz dlaczego Orion? Bo go uwielbiam, to po pierwsze! Zawsze jak go widzę na niebie mam ciary na rękach. Od wczoraj wiem już co w nim siedzi… Większość z Was kojarzy Wielką Mgławicę w Orionie (M42), Koński Łeb i Płomień które znajdują się w tym gwiazdozbiorze (foty w galerii z poprzednich wypadów leśnych) Ale to tylko część skarbów… prawie cały Orion jest otoczony ogromną Pętlą Barnarda czyli przepięknym czerwonym obłokiem. To było bardzo proste – muszę go mieć i już! I co? I mam! 😀 Oto i on w pełnej, H-alphowej krasie! Jak go nie kochać????

Po złożeniu materiału do kupy coś przestało się zgadzać… W środku zdjęcia gwiazdy były piękne i okrągłe ale na brzegach… MA-SA-KRA! no komety normalnie! I nie na brzegach ale na 2/3 kadru! Właśnie dlatego przestałem lubić Heliosa!

Tak to wyglądało:

Ale i tak trzeba się było przeprosić z tym radzieckim cholerstwem na następną noc bo potrzebny był kolor. W lesie pod Herbami w doborowym towarzystwie Dominika i Mateusza Helios pokazał swoje prawdziwe pazurki…

W pierwszej chwili chciałem tego dziada tam zostawić i dla pewności zakopać w śniegu… Ale się nie dałem! Przywiozłem klatki, złożyłem, zdążyłem pojechać do Stolycy, po powrocie spędziłem jeszcze parę dupogodzin przed komputerem i mam Oriona na szeroko 😀 Cieszę się jak dziecko! (co wcale nic nie dało Heliosowi)

Kiedy następnym razem popatrzycie na Oriona przypomnijcie sobie to zdjęcie i pomyślcie jak niedoskonałe jest ludzkie oko….

Share Button

1 myśl na “Orion na szeroko czyli przygody ze starym obiektywem made in CCCP który o mały włos wszystko zepsuł”

  1. Upojne noce : czytając i doświadczając … tak o to właśnie pisarze piszą o scenach łóżkowych, czyli tło, obraz i finisz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *