Czy to niebieskie to naprawdę niebo???? Nareszcie widzę samoloty!

Dziwne widoki za oknem dziś od rana… Może ktoś jakąś płachtę niebieską zarzucił??? Albo to może wiadro, jak w Kingsajzie! 😀 Nie… to NIEBO! Rzadki widok w Polsce. Się w mordę takie hobby wybrało to się teraz ma! Najczęściej odwiedzane strony to prognozy pogody 😛

Kiedy już przyzwyczaiłem się do tego, że widać niebo i przy okazji przegapiłem parę fajnych samolotów uznałem, że trzeba wygonić pająki z teleskopu i wystawić go na żer! Znowu mogłem z radością podziwiać miny niektórych sąsiadów i przechodniów (niektórym się w głowie nie mieści, że można mieć jakiekolwiek hobby 😉 )

Komóra z Flight Radarem w dłoń i biegiem na dwór. A tam… noszzzz z wprawy wyszedłem… Dwa 777 poszły bokiem a jeden minął się trochę z focusem w aparacie, ale potem moc zaczęła wracać…

Na początek w sieć wpadły dwa Boeingi 777-300 Qatar Airlines lecące ze stolicy Kataru – Doha. Jeden grzał do Waszyngtonu wioząc może nowy tupecik lub samoopalacz dla Donalda (reg. A7-BAH) a drugi do Miami pewnie z policjantami (A6-BAM) 😉

Wesołe mają rejestracje no nie?

Oba Boeingi leciały na FL320 – co zacz ten FL? Flight Level czyli po naszemu poziom lotu. HA! To nie tak łatwo, że to po prostu wysokość i już! W lotnictwie to trochę bardziej skomplikowane ale postaram się tak po ludzku i w skrócie wyłuszczyć o co chodzi.

Wysokościomierz (Alitimeter) w samolocie to instrument ciśnieniowy czyli mierzy wysokość na podstawie danych z dajników (czujników) ciśnienia na zewnątrz samolotu tzw. rurek Pitota. Na ziemi pilot ustawia bieżące ciśnienie i dzięki temu kalibruje wysokość jaką wskazuje instrument. Można też odwrotnie (np w Ceśce 152 którą rzadko bo rzadko ale mogę latać), znając poziom lotniska wyczytać panujące ciśnienie 😉
Dalej jest jeszcze ciekawiej. Ta „ustawiana” wysokość czyli wysokość bezwzględna obowiązuje tylko do tzw. transition altitude czyli wysokości przejściowej (dla Warszawy 6500 stóp) – tak już jest w lotnictwie, że wysokość mierzy się w stopach (ft) a prędkość w węzłach.
Powyżej pilot musi przestawić swój wysokościomierz na ciśnienie standardowe, czyli 1013,2hPa i tu zaczynają się nasze poziomy lotu czy ustalone „korytarze” oddzielone o określoną wartość ciśnienia. Czyli, FL320 to 32000 stóp na ciśnieniu 1013,2. Po co to wszystko? Dla bezpiecznej separacji samolotów niezależnie od panującego ciśnienia. Jeśli kontroler daje pozwolenie na wznoszenie i lot na FL320 to on i inni piloci wiedzą dokładnie na jakiej wysokości się znajdują. Nie ma możliwości zderzenia lub innych incydentów.
Jeszcze słówko podsumowania – poziom lotu to wysokość umowna i wcale nie oznacza, że samolot lecący na FL320 leci faktycznie 32000 stóp nad naszą głową bo to zależy tylko od ciśnienia.

To co napisałem powyżej raczej nie wystarczy żeby zdać egzaminu na licencję pilota ale pozwala trochę ogarnąć sytuację 😉

Po prawie godzinnej przerwie na radarze pojawił się on – misio przestworzy czyli Airbus A380-800 prosto z Megalotniska w Dubaju do Toronto. Nie wiem co tam wiózł ale pewnie dużo było na pokładzie demokracji i luzu 😛

FL340 czyli 34000 stóp

Dalej było nic, nic i jeszcze raz nic aż przez ponad 2 godziny ale zaczęło się robić ciekawie. Jeden nacierał z południowego wschodu a drugi z północnego zachodu. Nr 1 to dość rzadki gość na moim niebie – Boeing 787-900 Dreamliner linii Norwegian. Tym razem wracał sobie z Bangkoku z opalonymi Skandynawami do Kopenhagi:

FL400 czyli 40000 stóp

Na koniec stały jak pociąg do Włoszczowy Airbus A380-800 Ermirates z Kopenhagi do Dubaju. Jakiś czas temu to było nie do pomyślenia a teraz to mi się już nudzą te A380…

FL390 czyli????? 😉

Do następnego!

Share Button
Opublikowany w RNAV

3 myśli na “Czy to niebieskie to naprawdę niebo???? Nareszcie widzę samoloty!”

  1. Bardzo ciekawy artykuł choć nie do końca wszystko zrozumiałem. Będzie za to okazja na zlocie bo Ci nie daruję jak mi tego nie wytłumaczysz. W końcu będzie sesja bez astronomicznego bełkotu 😉

    1. 😀 Z przyjemnością! Przykładów trochę nad nami lata więc będzie wyjaśnianie z „pomocami naukowymi” a nie ciągle te mgławice i galaktyki 😉

  2. Hehehe…kilka ładnych lat temu słysząc podobną terminologię to jak teraz słuchałbym Japończyka 😀 Ale z czasem człowiek jest w stanie wszystkiego się nauczyć o ile siedzi w temacie i oczywiście chce 🙂 To na zasadzie jak się patrzy na elektryka przy skrzynce rozdzielczej z setkami kabelków i to pytanie -„Skąd on wie gdzie który..? ” 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *