Ach co to była za noc! Treściwa i udana.

No i mamy coraz krótsze noce… Ale przynajmniej jest ciepło i pod ciemnym niebem już nie trzeba zakładać dwóch par spodni i 45 swetrów 😉 Wczorajsza, albo właściwie dzisiejsza noc to tylko 2,5h focenia. Ekipa jak zawsze zwarta i gotowa: Ja, Dominik i Bartek (który wcześnie się zebrał ale zostawił picie więc ma wybaczone 😀 )

Królową balu została kometa! Szykowałem się na nią od dłuższego czasu bo to przecież piękne i rzadkie zjawisko. Najpierw trzeba było ją znaleźć na niebie ale przecież po to się zabiera do lasu cały majdan, żeby komputer odwalił ciężką robotę 🙂 Wiem, wiem, znawcy mnie wyklną od najgorszych ale niestety, bez komputera i systemu GOTO niewiele obiektów odnajdę samodzielnie… jeszcze! No ale w końcu po coś wymyślili te ułatwienia, no nie?

Po podłączeniu miliona kabli, przejściówek i wszelkiego innego badziewia, komputer wypluł współrzędne komety i powiedział teleskopowi gdzie ma patrzeć. Ten, po chwili zawahania odburknął silnikami że przecież wie i już leci.

Uwierzyłem mu na słowo. Dominik swojemu też i po paru chwilach gwiazda wieczoru pojawiła się na monitorach. Ach, piękność!

Taki obrazek udało się uzyskać już po 20 minutach. To złożone do kupy 10 klatek po 120 sekund każda. Kometa to C/2015 v2 Johnson (żeby było od razu wiadomo kto ją odkrył i kiedy) Teraz mamy najlepszy moment do jej oglądania. W momencie robienia zdjęcia była tylko 129,5 mln km od Ziemi 😉 A leci sobie z zawrotną prędkością 32,6 km/s – błysk! i jest w Radomsku, 6,5  błysku i Warszawa na horyzoncie – nic, tylko podróżować kometą 😀
Jej „warkoczyk” ma szacowaną długość ok 517000km a ogon gazowy (nie widać ale czuć) jakieś 5,25mln km

A dlaczego zielona? Bo tak świeci gaz z głowy komety a konkretnie kolor pochodzi z dwuatomowego węgla po zjonizowaniu 😉

Dobra, pierwsza część z głowy. Drugi ciekawy obiekt przewidziany na tę noc to galaktyk Fajerwerki o symbolu NGC6946 – bardzo ładny, kolorowy wiatraczek a do tego w towarzystwie gromady otwartej NGC6939.

40 klatek po 180 sekund każda

i z opisami:

NGC6946 galaktyka spiralna znajdująca się w odległości około 22 milionów lat świetlnych od Ziemi, w gwiazdozbiorze Łabędzia (biorąc pod uwagę jądro galaktyki), na granicy gwiazdozbioru Cefeusza, w którym znajduje się większość widocznego obszaru galaktyki. Odkrył ją William Herschel 9 września 1798 roku.

NGC 6946 rozciąga się na przestrzeni około 75 tys. lat świetlnych i jest jednym z najbliższych sąsiadów Drogi Mlecznej spoza galaktyk Układu Lokalnego.

Jest to galaktyka z aktywnym jądrem zaliczana do galaktyk Seyferta typu 2.

Podobnie jak w galaktykach M61 i M83 w NGC 6946 zaobserwowano dużą liczbę supernowych: SN 1917A, SN 1939C, SN 1948B, SN 1968D, SN 1969P, SN 1980K, SN 2002hh, SN 2004et i SN 2008S. Według stanu na 2013 rok jest to zatem galaktyka, w której odnotowano rekordową liczbę supernowych.

No i właśnie jeśli już mowa o tych wybuchowych supernowych… Pięć dni temu Patrick Wiggins odkrył supernową która pierdyknęła właśnie w tej galaktyce! I oczywiście widać ją na moim zdjęciu 😀
Zaznaczyłem ją kreseczkami

Dalsze badania potwierdziły odkrycie i supernowa została zakwalifikowana do typu IIP. Wybuch supernowej typu II jest etapem ewolucji gwiazd o masie większej niż 9 mas Słońca. Masywne gwiazdy przed przejściem w etap supernowej mają strukturę warstwową – jądro złożone z żelaza, kobaltu i niklu, otoczone coraz to lżejszymi pierwiastkami: krzemem, neonem, węglem, tlenem, helem i w końcu na zewnątrz wodorem. Gdy żelazowe jądro osiągnie masę większa niż około 1,4 masy Słońca (czyli osiągnie granicę Chandrasekhara), to zaczyna się zapadać wskutek działania sił grawitacji. Ponieważ nuklidy Fe, Co, Ni są bardzo stabilne (zobacz energia wiązania na nukleon), nie dochodzi już do żadnych reakcji termojądrowych. Wskutek kolapsu grawitacyjnego jądra atomowe są rozbijane na pojedyncze nukleony, a następnie elektrony są wtłaczane do protonów, w wyniku czego powstaje materia neutronowa i neutrina. Jednocześnie zewnętrzne warstwy opadają z dużą szybkością na sprężyste jądro i ulegają gwałtownemu odbiciu na zewnątrz. Właśnie ten moment jest nazywany wybuchem supernowej. Wskutek szybkiej zmiany wymiarów (odbite warstwy materii poruszają się bardzo szybko) gwiazda bardzo jasno świeci. Gwiazda, w zależności od swojej początkowej masy, po wybuchu supernowej kończy jako gwiazda neutronowa lub czarna dziura (zobacz granica Tolmana-Oppenheimera-Volkoffa). Podczas wybuchu supernowej, wskutek reakcji pomiędzy jądrami pierwiastków z powłok opadających na jądro, z udziałem neutronów i neutrinami w jądrze, są syntetyzowane pierwiastki o liczbie atomowej większej niż 28 (m.in. w procesie szybkiego wychwytu neutronów), które następnie podczas wybuchu są rozsiewane w przestrzeni międzygwiazdowej

Niesamowita sprawa oglądać to „na żywo” – OK, nie na żywo bo to przecież było jakieś 22mln lat temu tylko teraz doleciało do nas w postaci światła 😉

Kamera w obu przypadkach sprawiła się rewelacyjnie. QHY168C awansowała na pierwsze miejsce w moim prywatnym zestawianiu. Tylko teleskop trochę jeszcze szaleje bo produkuje gwiazdki z komą ale to też jeszcze wyeliminuję.

Do następnej sesji!

Share Button

3 myśli na “Ach co to była za noc! Treściwa i udana.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *